Start » Nawadnianie

Jak działają automatyczne systemy nawadniania

2 grudnia 2009 0 Komentarzy
systemy nawadniania, ogród

fot.: www.firmacontra.pl

Podziemna (a więc niewidoczna) sieć rur doprowadza wodę do zraszaczy, mikrozraszaczy i linii kroplujących. Wybór zraszaczy jest bardzo bogaty, a dobiera się je odpowiednio do konkretnych warunków tzn.:

* w zależności od wielkości podlewanej powierzchni,
* wg wymagań wodnych roślin
* dostępności wody (pobór z wodociągów, studni, stawu).

„Bateria” zaworów elektromagnetycznych zainstalowana w studzience pod wpływem sygnału ze sterownika otwiera się i woda płynie do zraszaczy danej sekcji. Jeden zawór uruchamia zraszacze w obrębie jednej sekcji. Zraszacze wynurzalne są ukryte w obudowie zakopanej w ziemi i wysuwają się tylko podczas pracy systemu pod wpływem ciśnienia wody. Po zakończeniu podlewania chowają się i stają się zupełnie niewidoczne. Mózgiem całego systemu jest sterownik, który po zaprogramowaniu potrafi uruchomić podlewanie o dowolnie wybranej porze dnia i nocy.

Systemy TORO lub HUNTER zapewniają oszczędność wody nawet do 50% (gwarantuje to zastosowanie automatycznego sterownika w połączeniu z czujnikiem deszczu).

Zaprogramowany odpowiednio dla każdej grupy roślin sterownik włącza podlewanie o żądanej porze dnia (sugerowana 4:oo – 5:oo rano ze względu na wyższe ciśnienie wody w instalacji oraz zmniejszone parowanie wody z powierzchni ziemi, co pozwala roślinom efektywnie wykorzystać każdą kroplę wody). Po odpowiednio długim czasie podlewania – optymalnym dla każdego rodzaju roślin- pod wpływem impulsu ze sterownika – a więc bez obsługi człowieka – elektrozawory odłączają dopływ wody do zraszaczy.

Należy także nadmienić, iż systemy te zapewniają oszczędność wody również poprzez to, że wszystkie rury wchodzące w skład systemu napełnia się na początku sezonu tylko raz. Potem nawet po zakończeniu programu podlewania woda w rurach pozostaje aż do ponownego włączenia podlewania.

Dla porównania można podać, iż istnieją systemy, które każdorazowo po ustaniu zraszania opróżniają się z wody. Zatem po ponownym włączeniu podlewania najpierw znów napełnia się cała sieć rur, a dopiero potem woda dociera do zraszaczy. Później cały cykl powtarza się, przez co może wzrosnąć zużycie wody.

* Czujnik deszczu ustawia się w taki sposób, aby zareagował na odpowiednio obfity opad atmosferyczny. Substancja higroskopijna zawarta w czujniku pochłania wodę deszczową i w zależności od ilości opadu skraca się lub wydłuża czas rozłączenia systemu. Innymi słowy; gdy pada deszcz program, według którego podlewanie było realizowane zostaje anulowany, dzięki czemu ogród nie będzie dwukrotnie nawodniony. Program wznowi się, gdy czujnik wyschnie.
* Hunter i Toro oferują również w zależności od potrzeb klienta szeroką gamę zraszaczy statycznych o różnym zasięgu oraz dysz o różnym kącie wypływu wody, jak również cały typoszereg zraszaczy rotacyjnych. Zraszacze te charakteryzują się dużą szczelnością dzięki czemu podczas uruchamiania nie rozchlapują wody wokół siebie.
* Możliwe jest także podlewanie rabatek kwiatowych za pomocą zraszaczy wynurzalnych. Do tego celu wykorzystuje się zraszacze 30 centymetrowe, które po wynurzeniu sięgają ponad rośliny, a poprzez zastosowanie dysz o odpowiednich zasięgach i wydatku wody oraz kątach – zraszają żądany obszar.
* kolejną zaletą zraszaczy produkowanych przez firmy Hunter i Toro jest to, iż niektóre modele posiadają tzw. zawór stopowy. Jest to zawór wykorzystywany w sytuacji, gdy część ogrodu jest założona np. na skarpie. Woda z najniżej położonego zraszacza zawsze wypływałaby tworząc kałuże. Zawór stopowy nie dopuszcza do tego.
* do podlewania żywopłotów proponuje się tzw. linię kroplującą (wąż z emiterami), która również może zostać podłączona do sterownika jako odrębna sekcja. Linia kroplująca może być całkowicie niewidoczna pomiędzy np. tujami, gdy płytko ją przysypiemy ziemią lub przykryjemy grubą warstwą kory. Tak zabezpieczona linia może pracować również w dzień, gdyż woda podawana bezpośrednio do gleby w małej ilości odparowuje do atmosfery.

Zarówno systemy Hunter jak i Toro w wersji bez elektronicznego sterownika narażają użytkownika na wczesne wstawanie oraz konieczność ciągłego pamiętania o podlewaniu. W ciągu dnia niestety występują zbyt duże wahania ciśnienia wody, co może spowodować – nawet przy prawidłowym wykonaniu projektu – niemożność uruchomienia podlewania. Po prostu zraszacze nie będą miały wystarczającej ilości wody, aby mogły się wynurzyć. W takim wypadku znów narażeni jesteśmy na stratę cennego czasu. No i oczywiście dalej martwimy się co będzie z ogrodem podczas naszego upragnionego urlopu.

Tekst pobrany ze strony www.korro.com.pl

Dodaj komentarz!

Dodaj komentarz lub trackback ze swojej strony. Możesz także śledzić komentarze w kanale RSS.

Bądź miły. Dbaj o poprawność gramatyczną. Pisz na temat. Nie spamuj.

Możesz używać następujących poleceń:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Blog współpracuje z serwisem Gravatar. Aby wyświetlić swój avatar przy komentarzu, zarejestruj się na Gravatar.